Dnia 9 czerwca 2015r. uczniowie klas drugich pojechali na wycieczkę do Dziekanowic. Celem wyjazdu był Wielkopolski Park Etnograficzny. To muzeum na otwartym powietrzu, popularnie zwane skansenem. Pracownicy muzeum od lat gromadzą i eksponują przykłady tradycyjnej zabudowy wiejskiej oraz przedmioty związane z życiem mieszkańców wielkopolskiej wsi  od  XVI wieku.

Poszczególne budynki i zagrody wyposażone są w sprzęty, naczynia i odzież, które ilustrują warunki i sposób życia rodzin. Nie tylko tych utrzymujących się z pracy na roli, ale i rzemieślników wiejskich: szewca, kołodzieja, garncarza. W tak wspaniałym otoczeniu dzieci wzięły udział w lekcji regionalnej poprowadzonej przez pracownice skansenu pt. ,,Dawne zajęcia i zabawy wielkopolskich dzieci”. W trakcie tej wycieczki  wszyscy odczuli wspaniałą atmosferę przeszłości pozwalającą bezpośrednio zapoznać się z tym jak dawniej budowano, mieszkano i świętowano w Wielkopolsce.

„Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.”

13 maja 2015r. wybraliśmy się w Sudety na 3-dniową wycieczkę, która miała być zwieńczeniem nauki w gimnazjum. Punktualnie o godzinie 6:00 zebraliśmy się na parkingu przed szkołą w 14-osobowym składzie, wraz z panią wychowawczynią Danutą Szczęsną i panią Anną Raczkiewicz. Po zapakowaniu walizek do busu zaspani, ale weseli wyruszyliśmy w wybranym kierunku. Około godziny 9:00 po wcześniejszym postoju dotarliśmy do Rogoźnicy. Tam zwiedzaliśmy Gross-Rosen, dziś muzeum, ale w czasie II wojny światowej - niemiecki obóz koncentracyjny. Najpierw obejrzeliśmy krótki film o historii obozu i wypowiedzi byłych więźniów. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakie okrucieństwa zostały tam wyrządzone. Później pani przewodnik opowiedziała nam o powstaniu obozu, pierwszych transportach i rozbudowie Gross-Rosen. Początkowo był to mały obóz nastawiony na obsługę kamieniołomu. Mordercza 12-godzinna praca w kamieniołomie, głodowe racje żywnościowe, brak należytej opieki lekarskiej, nieustanne maltretowanie i terroryzowanie więźniów zarówno przez załogę SS, jak i więźniów funkcyjnych powodowały dużą śmiertelność, a  obóz ten był postrzegany jako jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych. Szacunkowa liczba ofiar tego miejsca wynosi około 40 000. Zobaczyliśmy kamieniołom, kuchnię, spichlerz, w którym przechowywano żywność, pokój mieszkalny, a także miejsce, a raczej jego pozostałości, gdzie palono ciała, oraz plac, na którym wielu niewinnych ludzi oddało życie. Kolejnym punktem naszego planu wycieczkowego było zwiedzanie ewangelickiego Kościoła Pokoju w Jaworze. Byliśmy zaskoczeni wielkością tej świątyni. Liczne balkony sprawiały wrażenie zupełnie innego miejsca. Zabytkowe ławy wzbudziły nasz zachwyt. To bardzo stara świątynia z długoletnią tradycją (i kurzem, który nawet ją zdobi i dodaje oryginalnego charakteru :)). Później udaliśmy się do Cieplic. Tam przeszliśmy przez przepiękny park Zdrojowy z licznymi fontannami, które przyciągały naszą uwagę. Mieliśmy również czas wolny. Mogliśmy udać się do Domu Zdrojowego i spróbować wody z uzdrowiska albo po prostu zakupić coś smacznego do jedzenia i jakieś pamiątki. Po około dwugodzinnej przerwie wyruszyliśmy do Przesieki – miejsca naszego noclegu. Gospodarze „Zielonej Gospody” przydzielili nam pokoje. Dziewczyny dostały pokój na samej górze, 10-osobowy apartament. Duże pomieszczenie od razu przypadło nam do gustu. Chłopacy mieli nieco mniejszy 4-osobowy pokoik. Po obiadokolacji i krótkim odpoczynku udaliśmy się na spacer po malowniczej Przesiece, którą pokazała nam sympatyczna p.Teresa, obecna przewodnicząca Rady Sołeckiej. Mieliśmy okazję zwiedzić przepiękny, niedawno wybudowany kościółek, który jest efektem pracy mieszkańców i ich ofiarności. Naszym śpiewem wzbudziliśmy zachwyt pani przewodnik, tamtejszej mieszkanki. Dalej ruszyliśmy do Wodospadu Podgórnej. To niesamowite, że wśród gór ukryte jest takie piękno. Jest to trzeci co do wielkości wodospad w Karkonoszach. Zmęczeni całodzienną podróżą i wrażeniami wróciliśmy do „Zielonej Gospody” około 21:00 i grzecznie poszliśmy spać, nie zapominając o ciszy nocnej.

Drugiego dnia pogoda chciała nam przeszkodzić w realizacji planu, dlatego musieliśmy trochę zmienić harmonogram zwiedzania. Udaliśmy się do Huty Szkła Kryształowego „Julia” w Piechowicach, skąd liczne wyroby – od przeróżnych kieliszków, pucharów, pater, wazonów, ozdobnych drobiazgów po całe zastawy stołowe - wysyłane są na cały świat, a co więcej - bardzo cenione. Dowiedzieliśmy się, że zastawa stołowa z Piechowic gościła nawet na weselu pary królewskiej Williama i Kate. Obejrzeliśmy proces produkcji szkła i liczne wyroby uzyskiwane w tej hucie. Jednak aby kupić taką luksusową zastawę, trzeba być co najmniej milionerem.

Później udaliśmy się do Jagniątkowa do Karkonoskiego Banku Genów, gdzie wybraliśmy się na wyprawę po Karkonoskim Parku Narodowym, ucząc się rozpoznawać różne gatunki drzew. Kiedy się przejaśniło, mogliśmy rozpocząć wspinaczkę na Chojnik – zamek położony 622m n.p.m. Wydawało nam się, że to łatwy szlak, ale stopniowo zmieniliśmy zdanie. Droga z czasem stawała się coraz trudniejsza, aż w końcu szliśmy ciągle pod górę. To było pokonywanie słabości i lęku wysokości, ale było warto. Góry uczą cierpliwości i pokory. Po półtoragodzinnej wspinaczce stanęliśmy u celu. Zabytkowa budowla początkowo nie wydawała się zbyt wyjątkowym miejscem, ale za chwilę mogliśmy podziwiać dziedziniec zamkowy. Następnie udaliśmy się krętymi schodami na górę, aby o dodatkowe kilkanaście metrów stanąć bliżej chmur. Panorama Karkonoszy była niesamowita. Dla takich widoków warto się poświęcić. W drodze powrotnej ze szczytu wybraliśmy czarny szlak. Dla kogoś, kto ma lęk wysokości, widoki mogły okazać się obłędne, bo takie były. Na szczęście daliśmy radę!

Zadowoleni wróciliśmy na obiadokolację. Pod wieczór naładowani pozytywną energią udaliśmy się do Term Cieplickich. Tam mogliśmy się całkowicie zrelaksować po całodziennej wędrówce. Wieczorem mieliśmy ognisko z kiełbaskami i zieloną noc :)))). Oczywiście podobnie jak poprzednio pamiętaliśmy o ciszy nocnej i innych gościach pensjonatu, którzy po wędrówce górskimi szlakami chcieli w spokoju odpocząć. Poznaliśmy kilkoro z nich.

Wczesnym rankiem około 6:40 mieliśmy pobudkę. Wyspani jak nigdy przedtem rozpoczęliśmy pakowanie walizek. Pożegnaliśmy się z Przesieką i ruszyliśmy dalej na południowy-zachód do Czech. Prawie wszyscy zrobili sobie krótką drzemkę w autobusie. Na granicy polsko-czeskiej wymieniliśmy pieniądze na czeskie korony i zabraliśmy panią przewodnik. Do Skalnego Miasta dotarliśmy około godz.11:00 i od razu ruszyliśmy w malowniczy labirynt. Niezwykłe formy skalne i ich wielkość zrobiły na nas ogromne wrażenie. Trasa zwiedzania Skalnego Miasta nie była krótka. Zajęło nam to około 3 godzin. 500 schodów pod górę to też było wyzwanie. Udaliśmy się również w rejs po Skalnym Jeziorku, który był niczym rejs statkiem Titanic. Rozbawiły nas liczne krokodyle i sztuczne ręce ludzkie, powciskane w otwory między skałami. Po zakończeniu zwiedzania mogliśmy skosztować kuchni czeskiej. Następnie udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Przy granicy w przydrożnym sklepiku wszystkich urzekła słynna czekolada studencka, która jest czeskim przysmakiem. Rozśpiewany autobus przyjechał do Pępowa około godz. 20:00.

Tak zakończyła się nasza wycieczka. Żałujemy, że nie mogliśmy pobyć chociażby jeden dzień dłużej w tak miłej atmosferze i górskim klimacie. Szkoda, że to ostatnia wycieczka i już w takim samym gronie nie będziemy mogli uczestniczyć w żadnej wyprawie. Nie obyło się bez drobnych wpadek, ale przecież bez nich byłoby nudno. Kto wie, może jeszcze odwiedzimy te okolice? Na pewno chętnie tam powrócimy, aby jeszcze raz przeżyć niezapomniane chwile. Coś się kończy, coś się zaczyna. Na razie pozostaną nam wspomnienia…

                                                             Monika Krajka klasa IIIc/G

Więcej artykułów…

  1. Cudze chwalicie, swego nie znacie.
©2018 Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Pępowie
Joomla Templates by Wordpress themes free